Auto w Nowej Zelandii

IMG_20171025_183002

Lądując w Auckland, wiedzieliśmy, że jedną z pierwszych rzeczy na liście do zrobienia, jest zakup auta. Jeszcze przed wyjazdem zastanawialiśmy się nad najlepszym wyborem i już wtedy zdecydowaliśmy, że kraj długich białych chmur przemierzymy Toyotą Estimą. Wybraliśmy ją ze względu na dużą dostępność (co drugi backpacker jeździ Estimą), optymalne parametry i nieduże spalanie jak na nowozelandzkie auta (przyznam szczerze, że 11l/100km wciąż boli nasze portfele) oraz małą awaryjność. W razie „w” Toyotę można szybko naprawić w każdym, nawet przydrożnym warsztacie.

W Auckland wylądowaliśmy w piątek rano a już w poniedziałek z rana mieliśmy wyjechać do Kerikeri, które zostało naszym tymczasowym domem na 10 dni. Wiedząc, że największy wybór aut na północnej wyspie jest w Auckland (kupno auta w Kerikeri było praktycznie niemożliwe) rozpoczęliśmy akcję „kupmy auto w dwa dni!”. I tu natrafiliśmy na pierwsze przeszkody. Okazało się, że Toyot jest jakoś mało wystawionych, a jak są to zdecydowanie przewyższały nasz założony budżet lub łóżko nie składało się w stół i „sofy”. Z każdą coś było nie tak. Zdecydowaliśmy się sami wrzucić ogłoszenie z chęcią zakupy Estimy do 3000$. Oczywiście sporo ludzi pisało do nas, że mają Estimy za 5000$ ale naprawdę warto itd. itp.. Wśród tych wiadomości była jedna, nie od Niemca czy Francuza ale od Bryana, prawdziwego Kiwi Boya. Auto nieznacznie przewyższało nasz budżet, ale fakt, że dostępne było w Hamilton a nie Auckland spowodował, że następnego dnia, w niedzielę poszliśmy na giełdę aut w Ellersie.

IMG_20171015_100021O Panie! Czego tam nie było. Auta nowe, stare, brzydkie, ładne, tanie i drogie. Wśród nich wszystkich stało paru backpackerów, którzy sprzedawali swoje auta na nieziemskie pieniądze oraz cała masa handlarzy, wciskających 20 letnie auta całe w pajęczynach za 5-7tys $.

IMG_20171015_102125

Zawiedzeni, tym co zobaczyliśmy i trochę już zasmuceni, że do Kerikeri pojedziemy bez auta przez co czeka nas kolejna wycieczka do Auckland, wróciliśmy do domu. Tam czekała na nas informacja od Bryana, że w zasadzie jak przyjedziemy w poniedziałek to on obniża cenę o całe 1000$. Co robimy? Szybka decyzja, kalkulacja, chwile przemyślenia, że przecież na pewno auto  to jakiś shit straszny, że nie można pochopnie podejmować decyzji ale… ale jesteśmy w Nowej Zelandii, raz się żyje. Wymiana wiadomości, parę dodatkowych zdjęć i ruszamy rano do Hamilton.

Parę godzin później zostaliśmy właścicielami tej oto Estimy vel Kristiny:

IMG_20171016_171534

Po parugodzinnej, bardzo męczącej trasie (pierwszy raz po lewej stronie!) dojechaliśmy do Kerikeri, gdzie w domu Wigi doprowadziliśmy auto do stanu, który nas w pełni zadowalał.

W pierwszej kolejności pozbyliśmy się naklejek.

Naklejki naprawdę były okropne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dokupiliśmy trochę sprzętów kuchennych i ciut  ulepszyliśmy nasz aneks kuchenny.

Przed:

Po:

Zaopatrzyliśmy się w materiał na materace a nawet! Karolina uszyła nowe zasłony, bo stare no cóż.. delikatnie mówiąc nie prezentowały się najlepiej.

Jeszcze zakupy w Briscoe, Warehouse i mamy kołdrę! Poduszki, koce na zimniejsze dni i ręczniki dostaliśmy od Nadine, Francuzki mieszkające w Kerikeri.

W głowach mieliśmy już plany co będziemy jeść.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A nasz kompan Dingo Dog bacznie przyglądał się co ci ludzie wyprawiają od samego rana, wykorzystując każdą sytuację do wskoczenia do środka auta czy poprzytulania się.

Nasze auto od momentu zakupu zrobiło już 1200km. W Kerikeri zostało sprawdzone przez mechanika i.. nie kupiliśmy bubla! Kolejny znak, że szczęście w Nowej Zelandii nas nie opuszcza.

IMG_20171025_143405

Parę dni po odpicowaniu auta pojechaliśmy na pierwszą wycieczkę z noclegiem. Naszym celem było Whangarei i Ocean Beach. Okazało się, że naszej Estimie można całkiem dobrze ugotować, zjeść a nawet się wyspać.

 

P.S. Świetnie się sprawdza  również jako biuro, podczas korzystania z wifi pod biblioteką 😉

P.S.2.

Bonusowe dwa zdjęcia z Matauri Bay. Minus pisania pod biblioteką to brak zasilania.

A chcieliśmy Wam pokazać jak wyglądają niektóre campingi w Nowej Zelandii. O tak. Jest fajnie.

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s