Jachtem po Bay of Islands, czyli o tym jak przyjaźń Papug wpływa na ich dzieci.

Już wspominaliśmy na początku naszej przygody, że pierwsze dni w Nowej Zelandii niesamowicie ułatwiła nam Wiga – jedna z Przyjaciółek Mamy Karoliny. Teraz, z perspektywy tych paru tygodni, myślimy sobie, że gdyby nie ona, to naprawdę byłoby nam ciężko. Zaczynając od niespodzianki na lotnisku, gdzie zaraz po kontroli celnej (około 2,5h czekania do zrobienia tego pierwszego oficjalnego kroku w Nowej Zelandii) Wiga czekała, aby zabrać nas na śniadanie i podwieźć do naszego hosta na Airbnb. Potem niesamowite dni, pełne życzliwości i uśmiechu z jej rodziną w Kerikeri. I spędzanie z nimi wolnego czasu.. Bo wiecie w Nowej Zelandii czas z rodziną spędza się inaczej niż np. w dużym mieście jakim jest Kraków. Tu pakuje się jedzenie, dobre humory i jedzie np. na rejs statkiem.

 

Ale wracając do Papug. Jest ich cztery. Po dwie w każdej ławce krakowskiego Nowodworku. Jola i Danusia w jednej a Wiga i Dobrochna w drugiej. Przyjaźniły się całe liceum i pomimo tego, że mieszkają od siebie bardzo daleko – Polska, USA, Nowa Zelandia – ta przyjaźń trwa. I to jest piękne. Żałujemy, że nie mamy zdjęcia całej czwórki, ale być może niedługo zrobimy update i z tym 🙂 Jak narazie Wiga i Dobrochna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Los tak chciał, że podczas naszego pobytu w Kerikeri, do Bay od Islands przypłynęła Dobrochna ze swoim mężem Jackiem, którzy pływają po świecie na swoim jachcie. Padł pomysł z ich strony, żeby wziąć całą ferajnę z domu Wigii na rejs i w ten sposób Bay of Island zobaczyć od tej drugiej strony. A warto! Bo to aż 140 wysp i wysepek, które słyną z pięknych, dzikich plaży, wspaniałych miejsc do łowienia ryb, a przede wszystkim z niesamowitych widoków.

 

Tak się złożyło, że w okolicach Kerikeri były już dwie Papugi plus, jak się okazało córki wszystkich czterech! To dopiero było niesamowite, żeby w Nowej Zelandii spotkały się Papugowe córki. Były dwie córki Wigi – Julie i Alice, Karolina – córka Danusi, Marysia – córka Joli a ze Stanów przyleciała nawet Agnieszka – córka Dobrochny. To dopiero historia!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W takim składzie (plus mężowie :)) ruszyliśmy nad ranem na wycieczkę. Dla nas było to absolutnie pierwsze spotkanie z pływaniem jachtem na oceanie, łódki na jeziorach to tak, ale  nie można tego porównywać to widoków, które dostarczyło nam to paręnaście godzin na otwartych wodach.

Na początku wszystko było nowe, widoki, pokład czy ster 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kapitanowie – Jacek i Olivier wybierają trasę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A jak tylko znikają pod pokładem, za stery już wskakuje Alice i nieśmiało Mateusz.

 

Atmosfera jak widać leniwa, słońce świeci, wiatr delikatnie wieje, czego chcieć więcej?

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Każdy patrzył się w swoją stronę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po paru godzinach dopływamy do pierwszej z wysp, po drodze mijając ich całe mnóstwo! Ta nieduża wyspa Motuarohia Island jest przepiękna! Kusiła lagunami z jednej i z drugiej strony. My jednak wybraliśmy się na punkt widokowy, z którego widać było nie tylko laguny, ale i pozostałe wyspy Bay of Islands.

 

Był też czas na zdjęcia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W zasadzie to bardzo dużo zdjęć.

 

 

Nasze ulubione i zdjęciowy szał 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po powrocie na plażę, tak bardzo kusiła nas przejrzysta woda, że pomimo jej niskiej temperatury wskoczyliśmy i popłynęliśmy w stronę jachtu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I znowu w drogę. Tym razem wiał mocniejszy wiatr, ale nas, jako totalnie zielonych rejsowiczów, taki przechył łódki na początku przerażał 🙂

 

Chociaż  Karolina wyglądała na całkiem spokojną.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dopłynęliśmy do kolejnej wyspy, nazywanej przez rodzinę Autetów Turtle Island. Łatwo się domyślić, że jej kształt przypomina właśnie żółwia. Tam każdy robił to co chciał.

Szukanie kamyczków, muszli, małży.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAWspólne zdjęcia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

No i widoczki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nasz łącznik pomiędzy jachtem a lądem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zdecydowanie był to niesamowity dzień, pełen wrażeń, śmiechów i po raz kolejny wypełniony dobrem i życzliwością po same brzegi.

A to cały wycieczkowy skład.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pozdrawiamy i ściskamy mocno wszystkie Papugi!

 

 

 

Advertisements

One thought on “Jachtem po Bay of Islands, czyli o tym jak przyjaźń Papug wpływa na ich dzieci.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s